Jordan and Jodie

Life is there to use it.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

7.Nie fatyguj sie.

Doszliśmy na rynek i usiedliśmy na fontannie . Byłu już całkiem dużo nastolatków którzy jeździli na deskach lub rolkach . Gdy wpatrywałam się we skate'rów podjechał do mnie ...
kolega z klasy który się we mnie zakochał . Niestety ja w nim nie bo nie podobają mi się tacy bardzo jaśni blondyni. I jak zawsze strzelił tą swoją mine i gatke.
- Siemka Jodie , co tam u Ciebeie słychać ? - z tym cwaniackim usmiechem.
- No nic.- odwracałam wzrok.
- A pójdziesz ze mną na randke?
- Nie , i wreszcie sie ode mnie odczep - podniosłam głos.
- Jodie znamy się tyle lat, coś trzeba z nami zrobić. - śmiesznie poruszył brwiami.
- Nie, nie trzeba . - odeszłam bez słowa. I pociągnęłam za sobą Carly.
Irytują mnie jego zaloty od 2 klasy podstawówki. Nie lubie takiego beznadziejnego podrywu . Po prostu ne jestem łatwa. Znudziło nam się siedzenie przy fontannie więc zebrałyśmy się i po drodze wstąpiłyśmy do McDonalda na shake'a (szejka, nie wiem jak sie to pisze). Ja poszłam kupic nam szekji (tak prościej i każdy wie o co cho) a Carly zajeła nam miejsca . Nie widziałam gdzie ale jak zawsze chyba w tych dużych kolorowych fotelach. Kupiłam szejki o smaku czekoladowy i waniliowy dla Carls. Szukałam wzrokiem Carly i znalazłam siedziała przy stoliku z tym kolesiem z kolczykiem i Jordanem . Byłam zaskoczona tym że nagle się tak zjawili . A po Carly widać było że jest taka zadowolona że gada sobie mulatem. Nieśmiało podeszłam do stolika podająć napój Carly. A Carly od razu nas sobie przedstawiła.
- O Jodie już przyszłaś , poznaj Brandona i Jordana - wskazywała ręką.
- Hej miło mi -odpowiedziałam znowu nieśmiało , dziwiłam się sama sobie bo w końcu chciałam ich dzisiaj poznać.
- Hej chłopaki może umuwimy się gdzieś jutro? - zapytała Carly
-Jutro chyba możemy , zresztą zadzwonie do ciebie - uśmiechął się Brandon.
- Czekam na telefon , ale niestety my musimy już iść to pa .- stwierdziła zadowolona Carly i dała im buziaki w policzek ale ten Brandona przedłużyła.
Po tych buziakach spojrzała na mnie wymownie co oznaczało że ja mam zrobić to samo . Ja chciałam ale sie tak zawstydziłam jak nigdy , bo z natury jestem odważna. Ale jak Carly coś każe to musze . Najpierw dałam Brandonowi a potem chciałam dać Jordankowi lecz on wstał i się odezwał.
- Nie fatyguj sie. - powiedział i sam mi dał buziaka i przytulił.
- Aha , spoko to narka powiedziałam i podbiegłam już dalej idącej Carly.
Byłam zdziwiona jego zachowaniem bo w końcu się nie znamy. Widocznie widział że się wstydze i sam podjął krok . Z czego się ciesze . Z zamyślenia wyrwała mnie Carly.
- Jodie , ten Jordan to przecież ciacho czemu byłaś taka cicha bo sama chciałaś sie z nim spotkać.
- Wiem wiem dałam plamy , ale chociaż wiem że Jordan chociaż mnie lubi. Ale ty to jesteś niezła , widać było że gdyby mnie i Jorda nie było to byście sie na siebie rzucili . Po prostu pożeraliście się wzrokiem.
- No coty , nie ja , niemożliwe . Chcesz cukierka? -ta jej wymijająca gatka.
- Chyba ślepa nie jestem poza tym jestem twoją przyjaciółką mnie możesz powiedziec wszystko.
- No dobra troche lece na niego i on chyba też na mnie. Ale nie mogliśmy w spokoju pogadać bo ten twój Jordanek sie cały czas na nas gapił i bardzo wsłuchiwał.
- A co może miał iść do kościoła?- powiedziałam z ironią.
- Nie no mógł iść ci pomóc kupować te szejki .
- Tak, bo ja pomocy potrzebuje!.-zrnowu z inronią.
- Potrzebujesz , no ale może w innych sprawach bo z tym przegiełam. - stwierdziła Carly.
- A niby w czym potrzebuje?- zapytałam.
- No gdyby mnie nie było z tobą to w ogóle byś do nich nie zagadała-troche miała racje.
- Ach , skończ już temat - powiedziałam i aż do domu się nie odezwałyśmy . Przy domu Carly pożegnałyśmy się krótkim pa. Przed swoim domem przypomniałam sobie że umuwiłam się z Charlie. Szybko poszłam do swojego pokoju ,przebrałam się w to i stwierdziłam że wyglądam całkiem nieźle. Wychodząc zauwarzyłam że w kuchni siedzi mama z tatą co było dziwne bo go zawsze nie ma , ale ja to szanowałam bo wiem że zarabia na naszą rodzine. Więc weszłam do kuchni.
- Cześć tatko , co ty tutaj robisz? -zapytałam
- Kochanie dzisiaj wcześniej skończyłem , i do tego jutro na obiad przychodzi mój nowy klient .
- Dobra jak chcesz sprowadzać tu nie wiadaomo kogo i robić z niego gwiazde to ja jak zawsze będę miła do jakiejś nowej gwiazdeczki. - powiedziałam ze znudzoną miną.
- Nie gniewaj się.-powiedział troche smutny tato.
- Spróbuje , to ja już musze iść pa pa i nie martwcie się .
Wyszłam niezadowolona z dwóch faktów pierwszy to że tato znów będzie większość czasu spędzał z nową gwiazdą a drugi to że idę się spotkać z Charlie. Nom więc poszłam do Charlie'go . Zapukałam i nic , nikt nie otwierał . Bez niczego weszłam do jego domu i powędrowam do pokoju frajera . Wchodzę i co widzę ?? , to samo co na imprezie .
- No hej wiedze że już ci potrzebna nie jestem - powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami . Wychodząc słyszałam jak woła : chciałem ci to wyjaśnić. Doszłam do wniosku że musze sobie znaleść innego jak najszybciej żeby był zazdrosny.
Tagi: 7
29.12.2012 o godz. 02:54
Komentuj post użytkownika (maksymalnie 1024 znaki)

natalka
29.12.2012, 17:01
natalka napisał(a):
Czemu tak długo? Ale warto było.
JordanandJodie
Jordan and Jodie
Skąd: Wroclove,Poland
statystyki