Jordan and Jodie

Life is there to use it.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

10.Dziecko , życze powodzenia w wychowywaniu noworodka.

- Wow , ty to masz znajomych . Pewnie pomyślał że znalazłaś już innego , mnie.
- Chyba tak.

- Oh , wiem że ci smutno ale otrząśnij się przecież on nie jest ciebie wart.
- Już wszystko gra , ale uważaj bo wyglądało na to że Alex chce ciebie wychaczyć - uśmiechnęłam się.
- Ja sie jej nie dam , choćby mnie torturowała.
- A myślałam że na nią polecisz , bo ona jest taka taka....- nie moege znaleść wyrazu określającego ją.
- Puszczalska ??
- Tak , bo chłopaki na to lecą nie?
- Niektórzy , a ja nie ''lece'' na takie dziewczyny..
- A na jakie ?
- Odpowiednie .
- Czyli nie uzyskam odpowiedzi ?
- Raczej nie.
- Nie to nie , o patrz dorożka chodź przejedziemy się!
- Tylko czekałem aż to powiesz...
- Serio ?
- Tak .
Spytaliśmy się powozującego ile bierze bo w końcu nie za dużo nam kasy zostało. Zdecydowaliśmy się na objazd centra. I już jechaliśmy , a ja rozglądałam się dookoła . Nie chciałam patrzeć na Jordana , bo to jest takie romantyczne żę on też chciał pojechać.
- Jodie , pobrudziłem się gdzieś na twarzy że jestem taki śmieszy i odwracasz się?
- Nie po prostu dawno nie jechałam dorożką , ostatnio z mamą i tatą 5 lat temu.
- Rozumiem taki wykręt?.- zszowana popatrzałam na niego.
- Wykręt , niee... od czego ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Ode mnie , boisz się mi spojrzeć w oczy czy się mnie wsydzisz?
-Nie no , może troche ...- przecież nie będę kłamać.
- Wiedziałem , nie wstydź się ja chce być przecież twoim przyjacielem. - przytulił mnie z czego wynikiem było moje zaskoczenie. Ale ja wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
- Ej Jordan , a pamiętasz jak się poznaliśmy?
- Tak , na domówce twojego byłego . W sumie wtedy wymieniliśmy po jednym zdaniu bo poprosiłem cię do tańca a ty się zgodziłaś.
- Fajnie wtedy było , tyle żę byłam wstawiona.
- Serio , nie zauwarzyłem.
Z wspomnień wyrwał nas głos poworzącego który mówił że mamy wysiąść.
- Musimy wracać , jeszcze czeka mnie odrobienie zadań . Pomogesz mi z fizyką? - spytałam.
- Jak masz z nią problem to oczywiście.
Gdy wróciliśmy do domu od razu zabrałam się za prace domowe . Po tym spakowoałam się . Przed położeniem się spać przyszedł do mnie Jordan żeby dać mi dobranocnego buziaka , ale gdy zobaczył żę oglądam film został. Ostatni raz spojrzałam na zegarek o 23.47 bo wtedy Jordanowi zrobiło się zimno i wskoczył do mnie pod kołdre. Dziwne bo z tego co słyszałam od mamy gdy rozmawiałyśmy na poważne tematy to mówiła że faceci są zawsze rozgrzani . Miała racje bo pod kołdrą , gdy przybliżyłam się do Jordana było gorąco. Ostatni raz zerknęłam na Jordana a on już słodko spał więc ja też odpłynęłam do krainy Morfeusza. Rano obudziły mnie krzyki mamy. Ja też zaczełam na nią wrzeszczeć , ale kiedy zrozumiałam o co jej chodzi zaczełam się tłumaczyć budząć Jordana. Mama nie krępując się zaczeła obrzucać obelgami Jordana i mnie naraz.
- Co wy sobie wyobrażacie , że ja później będę opiekować się waszymi dziećmi.? W waszym wieku to ja siedziałam nad książkami. Zmarnujecie sobie przez takie zabawy życie!
- Mamo ale my tylko oglądaliśmy film i zasneliśmy! - tłumaczyłam się.
- Za kogo mnie pani ma , nie jestem tutaj po to żeby sypiać z pani córką!
- Nie wierze wam , zaraz po śniadaniu pójdziecie po test ciążowy żeby to sprawdzić.- stwierdziła i wyszła. A ja z Jordanem popatrzyliśmy się na siebie.
- Jest nie dobrze mam na pieńku u twojej matki.
- Ona ostatnio jest jakaś taka roztargniona. Poza tym mam nadzieje że jednak nie jestem w ciąży...
- Ha ha , tak na pewno , zgwałciłem cię.
- Dobra , ja ruszam dupe ide pod prysznic ,na śniadanie i do apteki żeby ją uspokoić.
- Pójde z tobą..
- Po co, przecież umiem się sama myć.- zrobiłam zaskoczoną mine.
- Chodzi mi o apteke.-zaśmiał się.
-Aha , no wiem .-zawstydziłam się. Poszłam pod prysznic , umyłam się kokosowym żelem a szamponem o zapachu jabłka. Pomalowałam się i wybrałam ten zestaw . Przejrzałam się w lustrze i psiknęłam perfumami Someday. Zeszłam na dół i co zobaczyłam, jak sam Jordan przygotowuje śniadanko w mojej kuchni. Nie wiedziałam że on coś wogóle potrafi oprócz śpiewania.
- Co robisz? Nie ma mojej mamuśki żeby zrobiła ci śniadanie?
- A no właśnie nie , oboje poszli na zakupy , zostawili kartke. Żebys ty mi zrobiła sniadanie . Ale ja sobie sam zrobie nie jestem takim chamem żeby cię wykorzystywać.
- Tak może jeszcze będę ciebie nosiła do łóżka i karmiła cię z butelki.!-oburzyłam się
- Nie przesadzaj , sam sobie zrobie. Zrobić tobie też?
- O jakiś ty miły , chętnie skonsumuję .... -nie wiedziałam co on robi.
- Jajecznice.
- O wielki wyczyn.
- Wiem , ale przynajmniej to wychodzi mi perfekcyjnie.
- To dobrze bo nie chcę się zatruć.
- Będzie pycha zobaczysz..
-Wiesz co przytyłam ,i brzuch mnie boli może jednak jestem w ciąży?
- A co puściłaś się z Charlie?- spojrzał na mnie.
- Niee , powiem ci jako do przyjaciela że nie robiłam tego jeszcze. - mówiłam z naciskiem na słowa nie robiłam tego.
- To jak możesz być w ciąży? Samo z siebie dziecko się nie robi..
- No co ty , jakbym tego nie wiedziała.-powiedziałam oburzona-ale strasznie mi niedobrze. Może jak zjem śniadanie to poczuje się lepiej.
- Już podaje madame.-podał mi śniadnie.
- Rzeczywiście pycha. Jak to zrobiłeś? Ja lepiej bym nie zrobiła.
- Lata praktyki.
- Ha ha z muzyka zrobił się z ciebie tajemniczy kucharzyk.
- Jeszcze się nie zrobił, ale zawsze lubiałem coś robic w kuchni , nawet jako mały brzdąc pomagałem mamie wyrabiać ciasto.
- Musiało to śmiesznie wyglądać.
- No raczej..
- Taa , a jak ja byłam mała przebierałam się za księżniczkę . Było zabawnie ubierać szpilki , i sukienki mamy a do tego malować się krwisto czerwoną szminką.
- haha , wtedy znałaś juz Carlyy i Rose ?
- Tak my znamy się w zasadzie od urodzenia bo nasze mamy poznały się w agencji modelek. A później utrzymywały dalej kontakt . Aż wreszcie przyszłyśmy na świat wszystkie, ale najpierw ja .
- To kiedy masz urodziny ?
- 25 września , jeszcze kupee czasuu. A ty kiedy masz?
- Miałem urodziny 12 marca. Mam już skończone 15 lat . -porószył śmiesznie brwiami.
- Ja muszę poczekać troszeczke , no ale wcale nie tak długo bo jakieś 3,4 miechy.
- Idziemy do tej apteki po test?
- No dobra ale ja sie wstydze .
- Wejde z tobą.
- Jakoś dam rade. Chodź idziemy.
Zamknęłam drzwi i poszliśmy na skrzyżowanie . Po drodze śmieliśmy się z tego jak wejdziemy do apteki. Aż znienacka na deskorolce wyjechał Josh.
- Hej Jodie.
- Hej - zacisnęłam usta
- Przemyslałaś mojeą propozycje?
- Mówiłam Ci że nie.
- Trudno , zobaczysz aż nadejdzie taki dzień w którym sie zejdziemy. I to ty będziesz bardziej zabiegała o moje względy. No to Pa.
- Haha chyba ci się coś w główce poprzewracało. Pa. - byłam zdziwiona tym co powiedział a zarazem wściekła.
- Jak sie domyśłam zapewne twój adorator , którego nie lubisz. -stwierdził Jordan
- Zgadłeś.
Właśnie wchodzimy do apteki . Próbuje się uspokoić. I wydobyć z siebie jakieś słowa.
- Dzień dobry. - powiedziałam
- Dzień dobry , w czym pomóc? - zapytała miła aptekarka.
- Chciałam się zapytać czy są testy ciążowe? -spytałam nieśmiało.
- Są. Ten jest wiarygodny i tani.- uśmiechnęła się.
- Dziękuję zapłacę za niego..
- Dziecko , życze powodzenia w wychowywaniu noworodka.Uwierz miałam ten sam problem ale jakoś nadal żyje . - pocieszyła mnie.
- Prosze pani , ale ja na pewno nie jestem w ciąży . Mój kolega tylko został u mnie na noc a moja mama od razu myśli nie wiadomo co.
- Aha , ale i tak powodzenia z mamą , może ten test otworzy okno na rzeczywistość twojej matce.
- Dziękuję , Do widzenia - powiedziałam równo z Jordanem.
- Ej a wogóle jak sie robi ten test?
- Nie wiem , może pisze na opakowaniu albo ulotce..
- Aha nom , pisze.
- Ej Jodie?? Jest gdzieś w mieście wesołe miasteczko?
- OO , jest . Jakieś 30 min, od domu autem.
- To super, pojedziemy jak pokażesz negatywny wynik twojej mamie.
- Okey , ale kto nas zawiezie nie mam prawka..?
- Brandon nas zawiezie i przy okazji spędzimy czas z przyjaciółmi. - uśmiechnął sie .
- A właściwie to ile lat ma Brandon?
- W tym roku skończy 19 .
- Wow , a Carly podoba sie bardzo Brandon ale on jest dorosły , według mnie troche za stary dla niej.
- To ich sprawa czy chcą być razem.
- Może ich ale jeśli on jest jakimś zboczuchem?!! - zaniepokoiłam sie.
- Haha nie jest , znam go bardzo dobrze bo jest moim kuzynem. Na twoim miejscu bardziej martwiłbym sie o Rose . Matt ma co do niej większe plany.
- Dam jej to do zrozumienia. Ale nie ważne w końcu my musimy się lepiej poznać.
- Oczywiście.. Nadal jesteś na mnie zła że mieszkam u cb?
- Nie nie jestem.- powiedziałam i weszliśmy do domu. Mama kazała mi iść do łazienki zrobić test. Wynik był negatywny tak jak sie spodziewałam. Mama zaczęła mi grozić że palcem jeżeli będę w ciąży zanim ukończę 18 lat to mnie wyrzuci. Machnęłam na to ręką i poszłam do Jordana.
- Dzwoń do Brandona , i powiedz żeby po drodze zgarnął Carly. Masz tu adres.
- Juz dzwonie , ale wydaje mi się że adres nie będzie potrzebny.
- A to niby czemu?
- Bo na bank on już był u Carly.
- Aha , to dzwoń.
Poszłam do kochni po jakiś owoc żeby przekąsić przed dniem pełnym wrażeń w wesołym miasteczku. Maczając truskawkę w śmietanie i wkładając do buzi śmietana spadła mi na spódnicę więc szybko poleciałam zmienić ciuszki na te.
- Mamo , tato jadę do wesołego miasteczka z Jordanem,jedgo kuzynem i Carly.
- Zaraz , zaraz kochana . Nie jedziesz, albo ja z wami jadę.
- Kochanie przecież nie ma 5 lat , a do tego idzie z Jordanem . On się nią dobrze zaopiekuje .
- Chyba sobie żartujesz , jeszcze brakuje tego żeby on się nią opiekował! - powiedziała oburzona mama.
- Mamo , no prosze cie przeciez idzie też Carly.
-Skoro mama ci nie pozwala to ja ci pozwole - powiedział tato.
-Dziękuję .

------
Troche późno dodaje ale jakoś tak wyszło . Proszę komentowac.
Tagi: 10
17.05.2013 o godz. 22:55
Komentuj post użytkownika (maksymalnie 1024 znaki)

Olc!!a
20.07.2014, 18:23
Olc!!a napisał(a):
super, wrzuć też na http://www.opowi.pl
JordanandJodie
Jordan and Jodie
Skąd: Wroclove,Poland
statystyki